Wegański ramen czyli PRZEPYCHOTA

wegański ramen

Ramen jest jak termofor w środku ciała. A jak mówi Okuniewska, termofory są SUPER. Tylko zamiast zabierać go do kieszeni bluzy zabieracie go do brzucha. To dopiero jest przyjemność – ciepło, które otula od środka.

Szczerze mówiąc jeszcze jakiś miesiąc temu nie lubiłam tego dania. Nie rozumiałam całego hype’u, bo myślałam, że ramen jest jak drogi, dziwny rosół, a ja nawet nie lubię rosołu. Okazało się jednak, że po prostu źle trafiłam. Restauracja MOD w Warszawie, a potem restauracja Gruba Ryba na dwa lata zniechęciły mnie do tego dania. Nie mówię, że było złe. Po prostu nic specjalnego i trochę dziwne w smaku.

Niedawno spróbowałam mięsny ramen w dwóch warszawskich restauracjach i było pysznie! Arigator Ramen Shop i ThaiStreet sprawiły, że pokochałam te cienkie kluseczki. A jako że staram się ograniczać jedzenie mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego musiałam spróbować Vegan Ramen Shop. Nie było łatwo, do lokalu na Saskiej Kępie podchodziłam dwukrotnie, jednak kolejka mnie pokonała. W końcu udało się w czwartkowy wieczór na Mokotowie.

Zamówiliśmy Pumpkin Spicy Miso i Creamy Shio Ramen. Oba były przepyszne. Cieplutkie i treściwe. Wcale nie jak rosół, bardziej jak kremowy wywar szczęścia. Wersja dyniowa przez swoją pikantność dodała +10 do mocy termoforu. Serio, nie ma nic lepszego na jesień, ale trochę nie wyobrażam sobie tego dania latem. Więc trzeba korzystać póki zimno!!!

I właśnie doczytałam, że dyniowy jest tylko do końca listopada, Boże…

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.