Ekologiczne podróżowanie cz. 1

ekologiczne podróżowanie

Ekologiczne podróżowanie jest możliwe!

Chyba wszyscy lubimy podróżować, prawda? Odkrywać nowe miejsca, poznawać wyjątkowe kultury i smakować lokalne przysmaki (to moja ulubiona cześć) 😉 Ostatnio zdażyło mi się śmignąć tu i tam i zauważyłam, ze bycie eko „w locie” nie jest najprostsze, ale nie niemożliwe.

Dla wiecznie spragnionych, nie tylko wrażeń

Woda to życie, jak to mówią mądrzy tego świata. Ja sama nie czuje się najlepiej, jeśli nie wypije minimum litra wody w ciągu dnia. Podczas podróży, to dwie standardowe butelki kupione na lotnisku (5zl każda – just saying…). O zaletach picia kranówki pisałyśmy już wcześniej tutaj, wiec dlaczego nie odciążyć portfela i środowiska także na wakacjach? Obecnie wszystkie lotniska, a także większość dworców wyposażone są w kraniki z woda pitna. Wystarczy raz zainwestować w dobrej jakości bidon (ja mam metalowy, sprawdza się bez zarzutu) lub butelkę z filtrem i problem wody mamy z głowy. Możecie być spokojni – puste bidony w bagażu podręcznym nie spowodują żadnych problemów przy kontroli bezpieczeństwa.

A co z kawką?

Osobnym tematem są napoje ciepłe… Często podróżuje rano lub popołudniu, kiedy mój organizm krzyczy wręcz: Daj mi kawę! Zważywszy na fakt, ze mam już ze sobą butelkę na wodę, zabieranie dodatkowego kubka na kawę raczej nie wchodzi w grę. Co więcej, większość kawiarni na lotniskach i dworcach serwuje napoje tylko w opcji „na wynos”… Jak można ograniczyć produkowane śmieci? Nie bierzmy pokrywki, jeżeli planujemy wypić herbatkę na miejscu. Unikajmy dodatkowych mieszadełek, bierzmy tylko tyle cukru czy mleczka ile rzeczywiście zużyjemy. Proste prawda? Małymi krokami do przodu!

Szamka

No dobra, a co z jedzeniem? Na krótsze loty, kiedy to możliwe, zabieram jedzenie z domu. Kanapka zawinięta w wosk-owijkę czy sałatka w wielorazowym opakowaniu zdają egzamin. Do tego mam zestaw wielorazowych sztućców, które dostałam kiedyś na Targach Zero Waste . Nie zajmuje to dużo miejsca i bez problemu przechodzi kontrole.

Czasem jednak nie chce zabierać swojego jedzenia, mam ochotę przekąsić coś mniej zdrowego lub lokalnego, i wiecie co? To też jest ok. Wybieram dania, które mogę zjeść bez używania plastiku, nie biorę słomki, kupuje świadomie.

Poznawanie nowych smaków to część podróżowania! Warto kupować to co lokalesi. Jadać w miejscach, które są autentyczne, nie turystyczne. Zaletą lokalnej kuchni jest to, że jest ona tworzona z łatwo dostępnych produktów, dzięki temu składniki nie muszą być importowane z odległych stron świata (w teorii). Będąc na wakacjach w Wietnamie, na pewno bardziej ekologiczne będzie zamówienie zupy Pho niż tacosów. Pamiętajmy o tym!

W kolejnej części opiszemy środki transportu i zakwaterowanie. 🙂

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.